niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 78

Sala.

Ola spała w łóżku. Była bardzo wykończona po porodzie. Do sali wszedł Wojtek i usiadł koło jej łóżka. Po kilku minutach dziewczyna się obudziła.
-Cześć,kochanie-odezwał się Wojtek.
-Hej,gdzie one są?-spytała od razu.
-Nie wiem-powiedział ze smutkiem  Wojtas,nie wiedział jak ma powiedzieć swojej ukochanej,że tylko jedna dziewczynka przeżyje.
-Jak to nie wiesz?!-wydarła się na cały oddział-Ja chce moje dzieci!
-Uspokój się,Ola.
-Nie będę spokojna,ja chce dzieci moje-zaczęła płakać-Ja chce moje córeczki...
Wojtek mocno przytulił Olę i wyszeptał jej do ucha,że bardzo ją kocha.
Do sali weszła pielęgniarka przynosząc małą dziewczynkę.
-Gratuluję córeczki-powiedziała z uśmiechem i podała ją Oli.
-Ale ona śliczna-powiedziała z uśmiechem-A gdzie druga?-dodała.
-Niestety ona nie przeżyła.
-To nie może być prawda!-zaczęła krzyczeć,że aż maleństwo zaczęło płakać.

18 lat później. Cmentarz.
Na nagrobku było napisane..
Isabella Łozowska.

Ola miała oczy we łzach,przez te kilka lat wiele rzeczy ją spotkały. Były dobre i złe,ale większość są okrutne.

Nicola.
Podeszłam do mamy,wiem,że tego nie powinnam zrobić. To zniszczy nawet i mnie,ale wiem jak ją to zniszczyło,ciocie Anię,ich przyjaźń.... Ciocia Magda jest już coraz słabsza,nawet nie wiem czy dożyje do narodzin swojego wnuka.. Mikołaj jest kochany,chce być z nim,ale gdy patrzę na te trzy kobiety,które kiedyś musiały tyle razy postawić się przeciw przeciwności losu,jest mi ich żal...
Ich życie powinno potoczyć się inaczej,zostały zniszczone przez swoich mężów (tak mi się wydaję).
Podeszłam do mamy,przytuliłam ją i pocałowałam w policzek...
-Kocham cię,mamusiu..
Ona się tylko uśmiechnęła,w jej oczach była pustka,tak jak i teraz w moim sercu...
Będę tego żałować,ale muszę to zrobić.
-Mamo..
-Tak,córeczko?-spytała.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------Wybaczcie,że tak długo,ale brak czasu i krótki jest dlatego że niestety taki wątek.. Jutro pojawi się następny albo jeszcze dzisiaj wieczorem.

poniedziałek, 5 maja 2014

Rozdział 77

Następny dzień.
Ola przygotowywała śniadanie. Czuła,że jest z nią słabo,ale nie chce martwić Wojtka. W końcu dopiero co wróciła ze szpitala,więc to jest normalne. Do kuchni wszedł jej ukochany,podszedł do niej,objął ją i pocałował.
-Co na śniadanko?-spytał z uśmiechem.
-Omlet. Pasuje?
-Oczywiście,że tak.
Zasiedli do stołu i zaczęli jeść śniadanie.
-Muszę niestety teraz jechać do Domu Pracy Twórczej,bo musimy omówić z chłopakami pewną kwestie. Dasz sobie radę?
-Dałam sobie dwa dni,więc kilka godzin mnie nie zbawią.
-Wrócę jak najszybciej.
-Dobrze.
Wojtek poszedł na górę się ubrać,po chwili wrócił już gotowy do wyjścia. Podszedł do Oli i ją pocałował.
-Uważaj na siebie-powiedział.
-Jak zawsze. Do później-pocałował ją w czoło i wyszedł.
Ola wzięła telefon i zadzwoniła do Ani.
-Hej! Grzesiek już wyszedł?-Spytała.
-Tak,wyszedł.
-Przyjedziesz do mnie,pogadać?
-Jasne,już zaraz wpadnę do ciebie.
-To czekam-powiedziała Ola i się rozłączyła.

18 lat później. Cmentarz.
-Nicola nie powinnaś tutaj z nami przychodzić-upierał się Mikołaj.
-Wierzysz w te zabobony?
-Po tym co teraz wiem,TAK. Nie powinnaś tu przychodzić.
-Ona by tego chciała i ona mnie będzie chronić,tak jak i w tedy-powiedziała ze smutkiem Nicola i spłynęła jej łza.
-Proszę cię,nie płacz-przytulił ją bardzo mocno.
-Dzieciaki idziecie?-spytała się Ola.
-Tak,mamo-odezwała się Nicola.
Wojtek,Ola,Tomek,Magda,Mikołaj i Nicola szli alejkami między grobami. Pogoda była bardzo ponura. nad niebem ciążyły chmury burzowe i tylko patrzeć jak spadną pierwsze krople wody. Było chłodno i wilgotno,a sam fakt bycia w taką pogodę na cmentarzu pogarszał humor.
-Teraz powinniśmy skręcić w alejkę 23A?-spytała Ola.
-O ile pamiętam to 24A-odezwał się Tomek.
-Tata ma rację-powiedział Mikołaj.
-Musiało mi się coś pomylić-stwierdziła Ola i zaczęli dalej iść.
Po kilku minutach dotarli do nagrobka. Zauważyli świeże kwiaty i znicze. Nicola usiadła na ławeczce,bo ciąża ją wykańczała.
-Mamo,wyczyścisz nagrobek?-spytała Nicola.
-Już,miałam to właśnie zrobić.
-Ja zawsze to robię,ale teraz nie mam za bardzo jak-powiedziała ze smutkiem.
-Córeczko,nie smuć się. Nic się nie stanie jak ja to zrobię.
Ola zaczęła odgarniać liście i wycierać marmur,w tym odkrywając napis....

Dom Wojtka (Teraźniejszość)
Do domu weszła Ania.
-Hej,już jestem! Przepraszam,że tak długo,ale były korki-szła powoli do salonu-Ola! Gdzie jesteś?-dodała.
Weszła do kuchni i zobaczyła ją leżącą na podłodze. Ania wyjęła szybko telefon i zadzwoniła po karetkę i potem do Wojtka.
Po jakiś 20 minut wszyscy znaleźli się w szpitalu,Olę skierowano od razu na bardzo szczegółowe badania.
Ania siedziała w poczekalni jak na szpilkach,strasznie się martwiła o swoją przyjaciółkę.
-Czemu mi nic nie powiedziała?-spytał się obudzony Wojtek.
-Nie wiem,powiedziała mi,że jak wrócisz to ci powie. Myślałam,że to zrobiła-zaczęła się tłumaczyć.
-Jak widzisz nie zrobiła!!!
-Wojtek uspokój się-podszedł do niego Tomek-To nie jej wina,że Ola ci nic nie powiedziała. Ufała jej i uwierzyła w to co ona powiedziała-dodał.
Ania zaczęła płakać,czuła się temu wszystkiemu winna.
-Wojtek,usiądź i się uspokój-powiedział Tomek.
-Ty byś był spokojny,jakby Magda była tam zamiast niej!-wydarł się.
-Przynajmniej bym się na całą poczekalnie nie wydzierał.
Podszedł do nich Grzesiek.
-Hej,kochanie. Nie płacz,proszę.
-To moja wina-wyszeptała Ania.
-Nie twoja,nic nie mogłaś na to poradzić-powiedział Grzesiek i ucałował ją w policzek.
Po pewnym czasie przyszedł do nich lekarz.
-Gdzie jest ojciec dziecka?-spytał.
-Tutaj-pokazał Tomek.
-O co chodzi?-spytał Wojtek wstając.
-Chciałem tylko poinformować,że musimy zrobić cesarkę i postaramy się uratować obydwie pańskie córki-powiedział lekarz i poszedł na salę operacyjną.
-Co?! Jak to dwie?-spytał zdziwiony Tomek.
-Jjjaaa sam...o tym..nie wiedziałem-wyjąkał Wojtek i usiadł.

Sala operacyjna.
Ola leżała nieprzytomna,jej puls od czasu do czasu był na poziomie krytycznym. Jednego dziecka zanikał już puls.
-Doktorze,musimy wybrać które-powiedziała pielęgniarka.
-Staramy się obydwie uratować-oznajmił lekarz.
Oli podpięto kroplówki,przygotowano do zabiegu. Lekarz zaczął robić nacięcie u dołu brzucha....

Mieszkanie Tomka.
Magda zmywała naczynia,gdy nagle jakby ktoś obrywał ze skóry dziecko,słyszała płacz. Szybko podbiegła do łóżeczka malca i wzięła go na ręce, próbowała go uspokoić na różne sposoby,ale nic nie działało.

Sala operacyjna.
Pierwsze dziecko zostało wyjęte,drugie jeszcze było w macicy i z ledwością bił jego puls. Lekarz szybko się zabrał za to by dziecko uratować. Pierwsze dziecko po dłuższym czasie w końcu zaczęło płakać,ale miało małą szanse przeżyć...tak jak i to drugie...

Poczekalnia szpitalna.
Ania nie mogła wytrzymać już tej presji,tej całej sytuacji! Zabrała kluczki Grześkowi od auta i wsiadła. Zaczęła jechać byle gdzie. Na skrzyżowaniu ruszyła szybko,z piskiem opon,przy tym nie zauważając samochodu z prawej strony...

Sala operacyjna.
Drugą dziewczynkę udało im się wyjąć. Ledwo co żyła,zaczęła płakać. Lekarz szybko poleciał do poczekalni.
-Mam dla pana złą wiadomość.
-Jaką?
-Musi pan wybrać,która z bliźniaczek ma przeżyć.
-Czemu?
-Jedna i druga jest bardzo słaba,ale jedna z nich ma większą szanse przeżycia dzięki siostrze,która odda narząd. Nie wytworzyły im się po dwa narządy. Za wcześnie to wszystko się wydarzyło. Nie było czasu dla rozwoju. Jaka pana jest decyzja?
-Niech zostanie ta,która ma największą szanse przeżycia-powiedział po pewnym czasie Wojtek i zaczęły mu spływać łzy....

------------------------------------------------------------------------------------------------------------Jak wam się podoba rozdział? Co sądzicie o tym wątku? Nie możecie się doczekać kolejnego? W sumie ja też jestem zaskoczona tym wątkiem. Proszę o komentarze,które pobudzą do pisania jeszcze lepszych rozdziałów z jeszcze ciekawszymi wątkami ;)

niedziela, 4 maja 2014

Rozdział 76

18 lat później.
Nicola z Mikołajem byli u lekarza.Sprawdzono czy ciąża się dobrze rozwija i jaka jest płeć dziecka.
-Denerwują się państwo?-spytał doktor.
-Trochę-odezwała się Nicola.
Lekarz robił USG i patrzył na monitor.
-Hmmm...jeśli się nie mylę...To chłopiec,gratulacje.
-Czyli miałam dobre przeczucie-uśmiechnęła się Nicola.
-To nasz syn-powiedział Mikołaj i ją pocałował.


(Teraźniejszość)Lotnisko.
Cała Afro rodzinka zebrała się na lotnisku.Żony,dziewczyny chłopaków pożegnały się z nimi.
-Na pewno dasz sobie rade z nim?-spytała Magda.
-Tak.Nie martw się.Poradzę sobie z nim-powiedziała Ola i się uśmiechnęła do niej.
-Dzięki,że się nim zajmiesz.Jesteś wspaniałą!
-Oj,nie przesadzaj.
Dziewczyny przytuliły się na pożegnanie i Magda poszła do swojego synka i Tomka.Do Oli podszedł Wojtek.
-Będę tęsknić za tobą-powiedział opierając czoło o jej i pocałował ją.
-Ja też będę tęsknić-po policzku poleciała jej łza.
Wojtek otarł ją i pocałował Ole.
-Mówiłem,że mógłbym...
-Nie,nie mógłbyś-przerwała mu.
-Kocham cię,Olu.
-Ja ciebie też kocham,Wojtuś-pocałowali się ostatni raz przed wyjazdem.
Podeszła do nich Magda z Tomkiem.
-Będę tęsknić za nim-odezwała się Magda podając Mikołajka Oli.
-Będzie bezpieczny pod moją opieką.
-Wiem,kochana-powiedziała Magda i ją przytuliła.
-Oby wam się udała podróż.
-Napewno będzie udana-odezwał się Tomek.
-Zbieramy się,bo zaraz nam odleci samolot-powiedział Alek.
-Już idziem.
Zespół zaczął się kierować w stronę bramek.

Dom Wojtka.
W czasie drogi do domu Mikołajek zasnął. Ola przeniosła go z fotelika do łóżeczka,które przywieźli Magda i Tomek. Poszła do kuchni i zaczęła robić sobie jedzenie. Nagle poczuła straszny ból brzucha,który ją zgiął i upadła na podłogę. Był bardzo silny,z ledwością na czworaka poszła po komórkę i zadzwoniła do Ani.
-Błagam cię przyjeżdżaj,szybko-mówiła przez zaciśnięte z bólu szczękę.
-Co jest? Już jadę.
Po kilku minutach Ania zjawiła się w domu. Zobaczyła Olę leżącą na podłodze.
-Ola co jest?
-Strasznie mnie boli.
-Zabieramy cię do lekarza.
-Musisz wziąć Mikołaja.
-Wezme,gdzie masz klucze od swojego auta?
-Leżą na stole.
Ania poszła szybko po nie i po Mikołajka. Ola z ledwością doszła do samochodu. Chłopczyk został zapięty w pasy i dziewczyny pojechały do lekarza.
Weszły do szpitala i szybko Ania udała się do recepcji. Lekarze zajęli się Olą,a dziewczyna czekała z Mikołajkiem w poczekalni. Po kilku minutach przyszedł doktor.
-Jak ona się czuje?
-Jest bardzo osłabiona,dziecku na szczęście nic nie jest.Gdyby panie się nie zjawiły w czasie doszłoby do przedwczesnego porodu,przyjaciółka mogłaby się wykrwawić na śmierć.
-Jeju,a czym to mogło być spowodowane?
-Stresem,może czegoś się bała albo po prostu organizm może nie chciał dalej dotrzymywać ciąży,nie wiem na razie czym to było spowodowane.
 -A musi zostać w szpitalu?
-Przynajmniej na dwa dni.
-Mogę ją odwiedzić?-spytała Ania.
-Oczywiście,że tak. Tylko proszę krótko. Jest strasznie osłabiona.
Dziewczyna poszła do pokoju gdzie Ola leżała.
-Hej,jak się czujesz?
-Bywało lepiej. Podobno mam tu zostać?
-Tak,musisz nawet.
-Ale kto się zajmie Mikołajem?
-Ja to zrobię.
-Ania,przecież ty..
-Dam sobie radę-przerwała jej.
-Kochana jesteś.
-Wiem. Trzymaj się i odpoczywaj. Aaaa....mam zawiadomić Wojtka?
-Nie,nie teraz.
-Ja bym go poinformowała.
-Lepiej teraz nie. Mają koncert i musi być na tym skupiony.

Przygotowania do koncertu.
-Hej,Wojtek! Co jest?
-Nie wiem,mam dziwne przeczucie jakby coś było nie tak w domu-powiedział przygnębiony.
-Gdyby tak było to by Ola zadzwoniła albo Ania-powiedział Alek.
-No wiem,ale jednak...
-Stary dobrze jest. Za dwa dni znowu zobaczysz swoją dziewczynę.
-Możemy wreszcie zrobić tę próbę!-krzyknął Lajan.
-Już idziemy-powiedzieli obydwoje.

Mieszkanie Oli. (Wieczór)
Ania zagrzała butelkę z mlekiem i nakarmiła Mikołaja. Położyła go do łóżeczka i sama poszła spać. Była wykończona. Nie zdawała sobie sprawy z tego,że opieka nad dzieckiem jest taka męcząca. Nie widamo kiedy zasnęła.
koło drugiej w nocy obudził ją płacz dziecka. Z ledwością wstała i zaczęła się nim zająć. Kolejna pobudka była dwie godziny później i następna też... Mikołajek tęsknił za swoimi rodzicami,czuł że ich nie ma.

Dwa dni później.
Ola wyszła ze szpitala w sam raz na powrót chłopaków. Pojechała razem z Anią na lotnisko. Zauważyła,że jej przyjaciółka jest wykończona.
-Tak ci dał w kość?-spytała Ola.
-No tak troszkę.-skrzywiła się.
-Teraz będziesz mogła odpocząć-uśmiechnęła się.
-O tak. Marzę tylko o śnie.
Ania zaparkowała samochód i dziewczyny poszły na lotnisko. Musiały poczekać trochę,bo lot był opóźniony.
Po pewnym czasie zjawili się chłopcy. Ola od razu pobiegła do Wojtka i się do niego przytuliła.
-Jak dobrze,że już jesteś-odezwała się.
-Jak dobrze mieć cię w ramionach. Cały pobyt miałem dziwne przeczucie,że jest coś nie tak. Wszystko było w porządku?-spytał.
-Oczywiście,że tak-skłamała Ola.
-To dobrze-przytulił ją.

Tomek z Magdą szybko poszli po swojego synka za którym bardzo się stęsknili.

Alek szedł powolnym krokiem,gdy nagle podbiegł do niego Michałek.
-Cześć synku.Co ty tutaj robisz?-spytał zaskoczony.
- Bardzo chciał przyjechać po ciebie na lotnisko-odezwała się Luiza.
-Stęskniłeś się co?
-Tak-powiedział Michałek.
Cała trójka zebrała się i pojechała do Alka domu. Baron przygotował kolacje i razem zjedli. Po pewnym czasie Michałek usnął na kanapie.
-To ja go jutro odbiorę-powiedziała Luiza kierując się w stronę drzwi.
-Luiza.
-Tak?-odwróciła się do niego.
-Zostań.
Zrobił krok bliżej do niej. Ich twarze były bardzo blisko siebie. Zaczęli się całować. Przeszli do jego sypialni. oparł ją o ścianę i zaczęli się całować. Na chwile Alek przerwał i oparł czoło o jej.
-Nigdy nie przestałem cię kochać-wyszeptał.
Rzucili się na łóżku i spędzili razem upojną noc...

Dom Wojtka.
Wrócili razem do domu. Ola przygotowała jedzenie,gdy miała zamiar zrobić herbatę i wzięła kubek do ręki nagle jej upadł.
-Ola,co jest?
-Po prostu się zagapiłam-powiedziała.
-Może ja to zrobię?
-Dzięki,kochanie.
-Nie ma za co.
Zjedli spokojnie kolacje i położyli się spać.


------------------------------------------------------------------------------------------------------------Po długiej nie obecności pojawił się rozdział. Troszkę krótki,ale po takim czasie trudno trochę wrócic do starej normy i wkręcić się w fabułę.Co tam u was słychać? Trochę czasu minęło,więc napewno dużo sie u was zadziałało. U mnie wiele. Ciężko było w szkole,ale wyszłam na prostą. Mam chłopaka. Wszystko zaczyna się układać i zamiar jest powrócić z pisaniem bloga. Co wy na to? Za czy przeciw?

środa, 6 listopada 2013

Informacja

Z powodu braku czasu ze względu na szkołę i inne rzeczy na jakiś czas zawieszam działalność bloga.
BLOG NIE ZOSTANIE USUNIĘTY!!!
Gdy znajdę trochę czasu na niego wznowię go.
                                                                        Z poważaniem Afro.Alex

niedziela, 13 października 2013

To już rok...

Właśnie równo rok temu dodałam pierwszy post na bloga i w tedy zaczęłam go pisać.
Przez ten czas wiele się wydarzyło....

Początki pisania były strasznie trudne.Nie wiedziałam za bardzo jak zacząć tą całą historie,ale gdy w końcu dodałam pierwszy,drugi,trzeci...rozdział zaczęło być coraz łatwiej.
Rozdziały do około trzydziestego pisałam zawsze w zeszycie,na lekcjach,autobusie i w domu.Później nadszedł przełom i pisze do tego czasu na blogerze bezpośrednio(dziewczyny,które piszą blogi wiedzą o co chodzi).

W każdych okolicznościach opublikowywania czegoś w internecie można się  spotkać ze złą krytyką(między innymi Żal i Jprdl (pozdrawiam was)) Mimo że było trudno,blog się nie zamknął.Przetrwał,nie tak jak niestety inne :( Sama się sobie dziwię,że po takiej krytyce jak była na blogu i wymianie zdań między mną,a tymi dziewczynami dalej dałam radę pisać.Możliwe,że dzięki mojej koleżance Monice,która zawsze mi pomagała i wspierała.

W czasie tego roku było wiele wzlotów i upadków (według mnie) gdy pisałam rozdziały.Czasem weny było aż za nadto i pisałam szybko rozdziały,a czasem było jej brak.Najtrudniejszym okresem w pisaniu bloga był dla mnie luty.Przez prawie cały miesiąc nic nie dodawałam.Byłam w tedy załamana pod względem osobistym i nie byłam wstanie pisać.Gdy już wszystko wróciło do normy za to nie mogłam się za bardzo wziąć w garść,by wrócić do normalnego toku pracy.
Może bym już dawno się poddała gdyby nie wy.Dzięki wam czytelniczką ten blog już ma rok!

Pisanie tego bloga daje mi radość,szczęście,mogę się przenieść w inny świat i nowe znajomości.Gdyby nie on nie poznałabym AfroFanki,Afroluśki,Loli i wiele innych osób.(Kocham was wszystkie :D )
W czasie kiedy zaczęłam go pisać był dla mnie bardzo dobrą odskocznią od szarej rzeczywistości.
Teraz przynosi mi radość,że komuś się podoba i go czytacie.

Myślę gdybym miała jeszcze raz stanąć przed faktem żeby zacząć pisać bloga jeszcze raz ...Zrobiłabym to z przyjemnością!
Słyszałam kilka razy od kilku innych autorek blogów,że mój blog był dla nich inspiracją itp. Jestem bardzo z tego szczęśliwa,że dzięki mnie są nowe blogi,których autorki wspaniale piszą i z chęcią do nich zaglądam (Pozdrawiam was)


Och,nie będę już więcej się rozpisywać,bo się rozpłaczę z tych wspomnień. :'(

Życzę mojemu blogu by był tak dalej dobrze spostrzegany i często odwiedzany.
Liczba odwiedzin sięga już 56806. Jestem wam bardzo wdzięczna za tyle odwiedzin.Nigdy bym nie pomyślała,że tyle będę miała.
Blog ma w tej chwili już opublikowane 864 komentarze. To bardzooo dużo i liczę na więcej oczywiście :D
Blog obserwuje 19 osób,ale na pewno jeszcze więcej codziennie sprawdza czy już dodałam nowy rozdział.

Mój kochany blogu,mam nadzieję że jeszcze długo będę zamieszczać nowe rozdziały.Jak nie tej historii to nowej.Przecież nie muszę go zamykać,gdy ta się skończy.Mogę spokojnie pisać nową.Ale jeszcze to nie czas na takie rozmyślenia.Mam nadzieję,że pojawi się post z nagłówkiem: rozdział 100.Będę w tedy bardzo szczęśliwa i zadowolona z tego co osiągnęłam.Puki co dużo już zrobiłam.Gdy mówię,że mam na blogu rozdział 75 to mówią,że powinnam już kończyć albo jak jut długo się ciągnie ta historia,ale same przyznajcie że z każdym rozdziałem jest jakiś inny wątek i są inne niż na innych blogach.Ja nie chcę kopiować innych pomysłów i staram się sama wymyślał bardzo oryginalne. 


                                                                                                     Pozdrawiam was bardzo Afro.Alex



sobota, 12 października 2013

Rozdział 75

18 lat później.Nicola.
Drogi,pamiętniczku

Strasznie się boję co przyniesie życie.Jestem w ciąży!Mam moc!(Teraz nie,ale będę miała)To jest jakiś obłęd!Czuję się jak w jakimś filmie,który nie jest realny.Jeszcze kilka dni wcześnie zakrwawiałam się na kanapie w salonie z powodu tego,że jeśli się mam moc nie można mieć dzieci.Rodzice obwiniają za to wszystko Mikołaja.To nie jego wina!Ja zapomniałam wziąć tabletki.Ten jedyny raz,ale gdyby nie on w życiu już bym nie mogła mieć dziecka.Jak myślisz pamiętniczku chłopiec czy dziewczynka?Mam jakieś przeczucie,że to syn,ale nie wiem czy to prawda.Dowiemy się za miesiąc.
                                                                         Nicola,która teraz leży w łóżku.

Dom Wojtka (Teraźniejszość)
Ola stała w kuchni i przyrządzała śniadanie.Od wczorajszego wyjścia z pokoju nie wymieniła ani jednego słowa z Wojtkiem.
-Nie chcę by przeze mnie tracił taką szanse!-pomyślała.
Do kuchni wszedł Wojtek.Usiadł przy stole i westchnął.Przeczesał ręką potargane włosy i spojrzał na Olę.
-Ta dziewczyna,a raczej kobieta jest najcudowniejsza i najpiękniejsza-pomyślał
-Gdybyś nie był takim tchórzem już dawno byś się jej oświadczył!-odezwał się jakiś głos w głowie Wojtka.
Chłopak potrząsnął głową i spojrzał się na swoją ukochaną.
-Chcesz kawy?-spytała oschle.
-Tak.
Nalała do kubka i postawiła na stole przed nim.
-Ola-zaczął mówić Wojtek.
-Jeśli nie zmieniłeś zdania,to nie mamy o czym gadać.
-Daj mi coś powiedzieć w tej kwestii.-powiedział i podszedł do niej-Chcesz by twoje,nasze życie wyglądało tak,że wpadam od czasu do czasu do domu i tyle?Chcesz by moja własna córka nie pamiętała mnie i tylko mogła obejrzeć swojego ojca w telewizorze?-dodał.
-Wybrałeś taki zawód,takie są konsekwencje tego wyboru.
-Ale nie muszą być takie!
-Wojtek!Mówiłam ci co o tym sądzę!Nie chciałabym żebyś za kilka lat mówił,że to przeze mnie nic nie osiągnąłeś i straciłeś wielką szanse!
-Nie mówiłbym tak!
-Zawsze tak jest!-krzyknęła i poleciała jej po policzku łza.
-Chcesz mi coś zasugerować?
-Nie!
-Nie rozumiem w ogóle teraz o co ci chodzi.Czuję się jakbyś wolała w ogóle mnie nie poznać!
-Co?!Nie!Ja się z tego bardzo cieszę,ale nie chcę byś zaprzepaścił swej kariery!

Mieszkanie Tomka.
Magda szykowała dla Mikołajka butelkę z mlekiem,gdy usłyszała,że ktoś wchodzi do mieszkania.Po kilku sekundach zjawił się w kuchni Tomek z uśmiechem na twarzy.Ucałował Magdę i dalej się uśmiechał.
-Cześć!Co się stało?-spytała.
-Za tydzień mamy koncert.
-Aha,a gdzie?
-We Francji.
-Tak?!To wspaniale!-rzuciła mu się na szyję i ucałowała.
-Jest opcja,że możesz jechać z nami.
-A co z dzieckiem?-spytała-Jest jeszcze za mały na taką podróż-dodała ze smutkiem.
-Może Ola by się zgodziła nim zająć albo Ania.
-Myślisz,że one nie poleciały by?
-No w Oli przypadku to nie wypali.
-Zapomniałam,już widać jej brzuszek.
-Myślę,że się zgodzi.
-Możemy pojechać do nich i obgadać-powiedziała Magda.
Po jej słowach w mieszkaniu rozległ się płacz Mikołaja.Gdy Magda nakarmiła malca,pojechali do Wojtka i Oli.

Dom Wojtka.
-Może nie chcę już ciągnąć tego dalej!
-Co?!Żartujesz sobie?Tyle lat walczyłeś o swoje marzenia i chcesz to tak zaprzepaścić!Upadłeś na głowę!
-Nie,puki co myślę racjonalnie.
-Raczej nie.
-Zrobię tak jak będę uważać!
Do domu wszedł Tomek z Magdą i Mikołajkiem,który spał w nosidełku.
-No to sobie rób co chcesz,ale mnie później o to nie wiń!-krzyknęła i wyszła trzaskając drzwiami.
Ola przeszła koło przyjaciół jakby ich tam nie było.Magda zauważyła,że płacze.Dała nosidełko Tomkowi i pobiegła za nią.Tomek stał chwilę z małych i po pewnym czasie usłyszał trzask wydobywający się z kuchni.Poszedł szybko zobaczyć co się stało.Wojtek miał całą rękę poharataną przez szkło,które próbował zebrać z podłogi.
-Stary!Co ty wyprawiasz-krzyknął Tomek i szybko do niego podbiegł.
Wojtek nic nie powiedział.Tomek zajął się ręką przyjaciela i ją opatrzył.
-Dzięki-odezwał się w końcu.
-Co tu się dzieje?-spytał Tomek.
-Kłótnia.
-Ale o co?
-Chce zrezygnować z kariery.
-Co!-krzyknął i Mikołajek zaczął się wiercić w nosidełku.
Uciszył malca i powtórzył słowo tylko ciszej.
-Nie słyszałeś?
-Właśnie słyszałem i jestem...zdziwiony.
-Nie podoba się coś?
-Ja..ja jestem skołowany po prostu.Ty chcesz zrezygnować po tym wszystkim co musieliśmy zrobić by dość do tego co teraz mamy i raptem chcesz od tak...odejść!
Wojtek nic nie odpowiedział.
-Jaki jest powód tego co chcesz zrobić?-spytał Tomek.
-Ola.
-Wątpię.
-Co?!Jak tak możesz mówić!-oburzył się Wojtek.
-Gdyby była tym powodem to by już dawno miała pierścionek na palcu jak i nie obrączkę.
-Mam się zaobrączkować jak jakiś gołąb?
-Jeśli małżeństwo spostrzegasz tak,to współczuję Olce.
-Ja..po prostu...-potarł nerwowo kark-Ja się do tego nie nadaję -dodał po pewnym czasie.
-Ty się po prostu boisz.
-Ja?!Nie!
-Mów co chcesz,ale ja wiem,że tak jest.

Magda pobiegła za Olą na górę do pokoju.Dziewczyna usiadła na łóżka i schowała twarz w rękach.Magda przysiadła koło niej i pogładziła jej plecy ręką.
-Spokojnie.Co się stało?
-Ja już nie wiem jak ja mam do niego dotrzeć-powiedziała po pewnym czasie.
-Ale o co chodzi?
-Wiesz co on wymyślił?
-Co?
-Chce rzucić swoją karierę.Od tak.
-Jak to?Musi mieć jakieś powody.
-Ten powód siedzi przy tobie.
-Powinnaś się cieszyć,że zależy mu na tobie.
-Co?!Magda posłuchaj siebie.Chciałabyś żeby Tomek rzucił wszystko dla ciebie?
-Nie,ale jest wniosek z tego zachowania,że zależy mu.
-Nie chce by zostawił wszystko od tak.
-Nie zrobi tego.Musisz z nim pogadać.
-Próbowała i jakoś nie wychodzi.
-Może Tomek z nim pogada.
-Nie wiem,ja już jestem zrezygnowana i mam dosyć już tego wszystkiego.
-Co masz na myśli?
-Myślę,że wrócę do swojego mieszkania.
-Ola nie rób tego.
-Muszę,może jak jakiś czas nie będziemy się widywać to wróci wszystko do normy.
-Chcesz zawsze uciekać,gdy zrobi się trochę trudniej?
-Nie,ale w tej sytuacji...
-Znajdziecie zapewne jakieś rozwiązanie-przerwała jej.

-Nie możesz tego zrobić-powiedział Tomek.
-Właśnie,że mogę.
-Weź jej jakoś inaczej okaż swoją sympatię,ale nie tak.
-Co?!O czym ty mówisz?
-O tym,że boisz się.
-O co niby?
-Że Ola może znaleźć sobie kogoś innego.
-Nie!
-Tak.Nie zabierze ci nikt jej skoro już tyle czasu wytrwała przy tobie i jeszcze nie uciekła.
-Ja się poddaję-odezwał się Wojtek zrezygnowany.
-Czyli przyznajesz mi rację?-spytał Tomek.
Machnął ręką i usiadł na krześle.
-Nie odchodź,daj sobie jeszcze czas.
-Dobra...może masz rację.
-Z tym,że się boisz iż Ola cię zostawi?
-Nie,w tym że dam sobie czas.
-Aha.
Do kuchni weszły dziewczyny.Ola usiadł koło Tomka i nic się nie odzywała.
-No właśnie-odezwał się po pewnym czasie Tomek-Mamy takie małe pytanie-dodał.
-Może jednak damy sobie spokój z tym-powiedziała Magda.
-Nie,powiedźcie-odezwała się Ola.
-Chodzi o to,że za tydzień mamy koncert we Francji.
-Tomek pomyślał,że może pojadę z nimi,ale Mikołaj jest jeszcze za mały.
-Mogłabyś się nim zająć?-spytał Tomek.
-Ja?
-Tak,mogłabyś się trochę wprawić-powiedział Tomek.
-To co ty na to?-spytał Wojtek.
-Tomek pamiętasz jak ostatnim razem zareagował przy samochodzie przed szpitalem?-szepnęła do  niego.
-Dasz radę.
-Tomek ma rację-powiedział Wojtek.
-Chcesz mnie wkurzyć jeszcze bardzie?
-Nie,mówię prawdę.
-Ola,nie musisz tego robić-powiedziała Magda.
-Mogę się jeszcze zastanowić?
-Jasne.
Ola odeszła od stołu i poszła do pokoju.
-Możesz mi powiedzieć coś ty wymyślił?-spytała oburzona Magda-Odbiło ci kompletnie?-dodała.
-O co ci chodzi?-spytał zdziwiony Wojtek.
-Ola źle się czuję i to przez ciebie!
-Ja chcę dobrze.
-Może tak,ale postaw się na jej miejscu.Chciałbyś żeby osoba,którą kochasz marnowała swoje marzenia?

18 lat później.Dom Wojtka.
Nicola odłożyła pamiętnik szybko pod poduszkę,gdy zauważyła że drzwi się otwierają.
-Cześć-powiedział z uśmiechem Michał.
-Cześć,co ty tutaj robisz?
-Przyszedłem cię odwiedzić i słyszałem pewne plotki,więc chciałbym się upewnić.
-Rozumiem.Siadaj.
-To prawda,że ty i mikołaj jesteście razem?
-Tak.
-I mi nie powiedzieliście!-oburzył się Michał.
-Tak wyszła,ale wiesz jak moi rodzice na niego reagowali gdy przebywał ze mną w jednym pokoju.
-No tak,a teraz to na pewno chcą go wykastrować-powiedział z uśmiechem na twarzy.
-Nawet im nie podsuwaj takiego pomysłu!
-Może już na to wpadli.
-Myślisz?
-Ja tylko żartuję i tak już dokonał pewnym rzeczy,więc już tego nie cofną.
-To kto ci powiedział?
-Mikołaj,ale wolałem się upewnić.
-Nie wierzysz mu?
-Po prostu trochę mnie to zszokowała i nie mogłem sobie tego wyobrazić.Nie mogło do mnie też dotrzeć z tego powodu,że jakoś nie zawsze się odnosiliście do siebie miło.
-W sumie tak.
-Nie zapomnę tych świąt jak cała Afro-rodzinka zebrała się na Boże Narodzenie,a wy się zaczęliście kłócić i -przerwał na chwilę.
-Nie wspominaj tego.
-To było wspaniałe przedstawienie.
-Może dla ciebie.
-No w końcu to nie ja zostałem obrzucony jedzenie.
-Najgorsze,że połowa jedzenia wylądowała też na innych-powiedziała ze smutkiem.
-To jaka kara była za to?
-U mnie żadna bo moi rodzice wszystko zwalili na Mikołaja i to mu się oberwało.
-A kto to w końcu zaczął?
-Przyszło ci na sentymenty.
-Tak-powiedział z uśmiechem.
-Ja zaczęłam w tedy gdy zabrałam mu...jakąś zabawkę czy coś innego.Już dobrze nie pamiętam tego.
Zapukał ktoś do drzwi i wszedł do środka.
-Cześć-powiedział Mikołaj.
-Hej!
-O czym tak rozmawiacie?-spytał.
-Yy..o świętach-powiedziała z uśmiechem Nicola.
-Tak?
-Wspominamy te,w których rzucaliście jedzeniem-odezwał się Michał.
-A te,w których wylałeś całą wazę na swoją mamę?
-To była wasza wina!
-Jak to?-spytała Nicola.
-Potknąłem się o wasze zabawki i wylałem wazę na mamę.
-Naprawdę?
-Nie pamiętasz tego?-spytał Mikołaj.
-Nie.
-Żałuj.Jego matka była strasznie wkurzona.
-Przynajmniej ojciec podszedł do tej sytuacji na luzie-powiedział Michał.
-Jak ja tego nie mogę pamiętać.Ciocia Luiza oblana.
-Przykro mi.Ja was zostawiam dzieciaki i radzę wam nie-przerwał-Zapomniałem już sobie zrobiliście-dodał z uśmiechem.
-A ty jesteś starym kawalerem!-krzyknęła Nicola.
-Nie przesadzajcie!Jestem tylko trzy,cztery lata starszy od was,więc proszę tak do mnie nie mówić.
-Zastanowię się.
-Nicola!Nie przeginaj.
-Za kilka miesięcy będę cię mogła..
-Zabić-przerwał się Mikołaj.
-No tak,teraz się już ruszyć nie możesz.
-Nie przeginaj!-krzyknęła i rzuciła w niego poduszką.+
-Cześć-powiedział Michał i wyszedł.

Dom Wojtak.Wieczór (Teraźniejszość)
Ola leżała w łóżku na boku i patrzyła się w ścianę.Wojtek położył się koło niej i pocałował ją w ramię.
-Przepraszam-odezwał się-Rozumiem cię,że nie chcesz bym marnował wszystkiego co osiągnąłem-dodał.
Dziewczyna odwróciła się do niego i popatrzyła mu prosto w oczy.
-Zrozum,że nie chcę byś zrezygnował.
Wojtek oparł swoje czoło o jej.
-Nie zrobię tego,na razie.
Ola uśmiechnęła się i Wojtek pocałował ją.
-Kocham cię-powiedział.
-Ja ciebie też.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------No to mamy rozdział 75! Dziękuje za liczne komentarzem,.które chcą bym nie przestawała i pisać i te które nie chcą by dale ciągnąć (mam nie w nosie,bo jest was mniej) Ps.Jeśli ci się znudziło to po prostu tego nie czytaj,tak prawda.

Proszę o komentarze dotyczące rozdziału i dziękuję za nominacje :D 
                                                                                        Pozdrawiam was Afro.Alex

niedziela, 6 października 2013

Rozdział 74

Kilka dni później.
Mieszkanie Alka.
Alek siedział przed telewizorem i oglądał film.Po jakimś czasie usłyszał dzwonek.Wstał z kanapy i poszedł otworzyć.W progu ujrzał Luizę i Michałka.
-Cześć,tato!-krzyknął malec.
-Hej!Co wy tu robicie?
-Yyy....Mały bardzo chciał się z tobą zobaczyć.
-Możemy zostać?-spytał Michałek.
-Jasne,wchodźcie.
-To może ja pójdę i później go odbiorę-powiedziała Luiza.
-Mamo,ale ja chce być nie szła!
Luiza kucnęła.
-Ja muszę coś załatwić.Zostań z tatą,a ja później po ciebie przyjdę.
-Jak tak nalega to możesz zostać i tak chciałem z nim iść do parku-odezwał się Alek.
-Mamo!Zgódź się!-błagał Michałek.
-No dobrze.
-Dziękuję!-krzyknął ucieszony.

Mieszkanie Tomka.
Magda weszła do mieszkania i odetchnęła z ulgą.
-Jak dobrze tu jeszcze być-powiedziała cicho.
-Cieszysz się,że jesteś już w domu?-spytał Tomek.
-Tak-odpowiedziała mu z promiennym uśmiechem-Mogę go iść odłożyć do łóżeczka?-dodała.
-Magda,wiesz co ci polecił lekarz?Ja go położę,a ty odpoczniesz.
-Ale..-przerwała i zrobiła tak jak chciał Tomek.
Włączyła telewizor i wpatrywała się w ekran.Po kilku minutach przyszedł Tomek i usiał koło niej.Magda przytuliła się do niego.
-Tęskniłem za twoim towarzystwem i strasznie mi ci ciebie brakowała-powiedział i pocałował ją w czoło.
-Mi ciebie też.Myślałam,że już...
-Błagam cię,nie mówmy o tym-przerwał jej.
-Mogę spróbować.
-Dziękuję-powiedział i pocałował ją.

Mieszkanie Oli.
Ania siedziała na kanapie i nie mogła zebrać myśli do kupy.Ostatnio ciągle myśli o Janku.
-Wyjdź z mojej głowy!-krzyknęła.
-A tobie co?-spytała Ola wchodząc do salonu.
-Ola?
-Raczej to ja.
-Ja,ciągle myślę o nim.
-Co?!Jak to?
-Nie mogę wybić go sobie z głowy.Po co on się pojawił w moim życiu!
-Ej,spokojniej.Na pewno,w końcu będziesz wiedzieć,którego bardziej kochasz.
-Ale kiedy?Za tydzień,dwa,a może za rok?
-Musisz pomyśleć i wybrać któregoś.
-To nie jest takie łatwe.
-Wiem,ale w końcu będziesz wiedzieć.
-Ty nie masz takich dylematów.
-Za to mam inne.
-Ciąże?
-Na przykład albo to że moja córka będzie "czarownicą"
-Nie mów tak!To wspaniały dar.
-Ciekawe czy ona tak będzie myśleć.
-To zależy od ciebie w jakim przekonaniu ją wychowasz.
-Ania..Tak szczerze...Nie nadaję się na matkę,a tym bardzie dziecka obdarzonego.
-Co ty wygadujesz?Będziesz wspaniałą mamą,a Wojtek tatą.
-Ale ja..
-Masz jakiś kryzys ciążowy?
-Co?!Jest coś takiego?
-Nie wiem,ale jeśli nie to teraz jest-powiedziała z uśmiechem Ania.

Park.
Michałek latał po placu zabaw,a Alek i Luiza siedzieli na ławce i go obserwowali.
-Na serio już tu zostajecie na stałe?-odezwał się Alek.
-Tak.Już nie muszę uciekać.
-Uciekać?Przed czym niby?
-Yyy....Powiedziałam tak?Pomyliło mi się coś.
-Luiza...Ty nie umiesz kłamać.Powiedz mi co miałaś na myśli.
-Alek,ja nie chcę o tym mówić.
-Jesteś mi wyjaśnienia winna.
-Nie mogę.
-Luiza,uciekłaś z dnia na dzień zostawiając tylko kartkę.Należą mi się jakieś wyjaśnienia.
-Po prostu znalazłam się w jednym miejscu o złej porze i musiałam uciec.
-Przed czym?
-Zobaczyłam pewną scenę i później mnie chcieli...-po jej policzkach zaczęły spływać łzy.
Alek przytulił ją i głaskał ją po głowie.
-Chcieli mnie zabić,bym nic nie powiedziała.
Do Alka i Luizy podbiegł Michałek.Dziewczyna szybko ogarnęła się by synek nie zobaczył,że płakała.
-Pogodziliście się?-spytał malec.
-Ale czy my byliśmy kiedyś skłóceni?-spytał Alek.
-Nie wiem.
-Michałku,idziemy już do domu-odezwała się Luiza.
-Ale ja nie chcę!
-Trzeba zjeść obiad.
-Ja chce u taty.
-To może wszyscy we trójkę zjemy?-zaproponował Alek.
-Mamo!Zgódź się!
-No dobrze.

Mieszkanie Alka.
Alek wraz z Luizą zrobili obiad i później go zjedli.
-Musimy się już zbierać-odezwała się Luiza.
Dziewczyna zaczęła ubierać Michałka.
-Luiza...Ja...yyy...Mogę się jutro zająć Michałem?
-Tak,jasne.
Luiza wraz z synkiem wyszli z mieszkania.
-Idiota!-karcił samego siebie.
Alek wyjął telefon i zadzwonił do Torresa.
-Halo?!
-Cześć,mógłbyś do mnie przyjść?
-Dobra,zaraz będę-powiedział Tomek i się rozłączył.
Po kilku minutach wszedł do domu.
-Co jest?-spytał.
-Mam problem-odezwał się Alek.
-Jaki?
Baron usiadł na kanapie i potarł ręką kark.
-No bo..ja ją dalej kocham.
-Kasie?-spytał Torres.
-Nie!Luizę.
-Co?!Ona uciekła od ciebie!Zapomniałeś już?
-Wiem,ale...
-Zapomnij o niej!Spotykaj się tylko z dzieckiem i tyle.
-Tobie łatwo tak powiedzieć,bo nie jesteś w mojej sytuacji.
-Ale wiem,że skoro raz uciekła od ciebie to z pewnością może zrobić to znowu.
-Może tak,a może nie.
-Stary!Ogarnij się!

Dom Wojtka.
Ola weszła do domu i zobaczyła uśmiechniętego Wojtka.
-Hej!Co się tak cieszysz?-zapytała.
-Będziemy grać koncert w Stanach!
-Co?!Jak to?
-Nasz ukochany menadżer załatwił koncert.
-Nie wierzę!To jest dla was największa szansa!
Ola przytuliła się mocno do Wojtka i pocałowała go.
-Chyba muszę ci częściej mówić dobre wiadomości-powiedział Wojtek z uśmiechem.

Mieszkanie Tomka.
Tomek wraz z Magdą siedzieli w salonie i oglądali film.W pewnym momencie zadzwonił telefon
-Halo!
-Siema!Żałuj,że nie byłeś dzisiaj na próbie!-krzyczał do telefonu Śniady.
-Niby czemu?
-Mam dla ciebie dobrą nowinę,ale nie wiem czy ci powiedzieć.
-No mów!
-A co będę miał za to?
-Kopniaka.
-To może nie będę mówić.
-Śniady,gadaj!
-Uwaga....Mamy koncert....
-Gdzie mamy koncert?
-W Stanach!Newy York mówi ci coś?
-Ccccooo.Robisz sobie żarty?
-Nie!Mówię na poważnie!
-To świetnie!Kiedy mamy zagrać?
-Za trzy tygodnie.

Trzy tygodnie później.
Zespół zagrał świetny koncert.Publiczność bardzo dobrze się bawiła i nawet domagała się bisu.Po powrocie z koncertu ich życie zmieniło się o 180 stopni.

Lotnisko.
Ola,Magda,Ania i reszta dziewczyn czekały na swoich ukochanych aż wreszcie przylecą.Po pewnym czasie usłyszała krzyki i śmiechy.
-Czyżby to nie oni szli?-spytała się z uśmiechem Magda.
-Zapewne tak-odpowiedziała jej Ola.
Ania stała przy nich trochę smutna.Czyżby podjęła już decyzję?
Zespół pojawił się przed dziewczynami.One od razu poleciały się przywitać z swoimi ukochanymi.
Chłopcy od razu dostali multum pytań odnośnie tego jak było?Czy się podobali?
-Dostaliśmy nawet więcej propozycji odnośnie koncertów w Stanach-odezwał się Torres.
-To wspaniale!
-Oczywiście,że tak!-krzyknął z uśmiechem Śniady.
Wszyscy z lotniska pojechali do swoich domów.

Dom Wojtka.
-Co taki smutny?-spytała Ola-Powinieneś się cieszyć,że macie więcej propozycji zagranicą-dodała.
-Wiem,ale to się wiąże z tym,że rzadziej będę przy tobie-powiedział obejmując ją.
-Wiem,ale zawsze o tym marzyliście.Nie można teraz takiej szansy zmarnować.
-A może powinienem?
-Niby czemu?!Co ty wygadujesz?Zawsze mówiłeś,że trzeba gnać za marzeniami!
-Tak,ale czasem...
-Nie ma żadnego...-przerwała-Ty to robisz przeze mnie?-dodała po pewnym czasie.
-Ola!Ja...
-Nie chce być zmarnował taką szanse przeze mnie!
-Jesteś w ciąży.
-I co z tego!
-Jestem ojcem tego dziecka i powinienem się wami zajmować,a nie was zostawiać.
-Wiedz tyle,że nie chcę byś później tego żałował,dlatego nie możesz tego zmarnować!
W pokoju nastała cisza.Wojtek nic nie odpowiedział.
-I tak nigdy nie będziemy pewnie razem.Puki co jestem tylko twoją dziewczyną i zapewne już nikim więcej-powiedziała i wyszła.
 
Mieszkanie Grześka.
-Tęskniłam za tobą-powiedziała Ania i popłynęły jej łzy.
-Hej!Co się stało?
-Nic.To ze szczęścia,że jesteś już.
Grzesiek pocałował ją.
-Wybrałam jego.On jest mi pisany!-pomyślała Ania.
Po jakimś czasie wylądowali w łóżku.

Mieszkanie Tomka.
Tomek radośnie przywitał się z synkiem i ucałował Magdę.
-A to za co?-spytała.
-Za nic i za wszystko-powiedział z uśmiechem-Cieszę się z tego,że już wszystko wraca po staremu,a nawet i lepiej jest teraz-dodał.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------Jest mi bardzo przykro,że musiałyście tyle czekać.Bak czasu i weny powoduje takie opóźnienia i beznadziejny rozdział!Brakuje mi mojej koleżanki,która mnie wiecznie "zmuszała" do pisania.Brak mi tego jak mi mówiła,że mam dodać następny,bo chce już przeczytać.Niestety poszłyśmy do dwóch różnych szkół i kontakt się urwał.

Zastanawiałam się nad tym czy nie skończyć tego opowiadania i zacząć pisać nowe (Na te już mi brakuje pomysłu)

Jeszcze raz przepraszam was bardzo,że musicie tyle czekać.Rok szkolny to okrutny wróg dla pisania blogów.To najcięższy okres do pisania (tym bardziej jeśli jest się w nowej szkole)
  
Jeśli to ktoś jeszcze czyta to proszę o komentarze.I jak myślicie...Skończyć to opowiadanie i zacząć nowe?